Instalacje elektryczne w obiektach budowlanych – Recenzja

Instalacje elektryczne w obiektach budowlanych – Recenzja

Kto ją napisał i w jakim celu?

Autorami niniejszej publikacji są Brunon Lejdy i Marcin Sulkowski. Obaj panowie to doświadczeni autorzy wielu książek i artykułów, wykładowcy akademiccy i wieloletni pracownicy Polskiego Komitetu Normalizacyjnego (a konkretnie Komitetu Technicznego ds. Instalacji Elektrycznych i Ochrony Odgromowej). Trudno wyobrazić sobie osoby lepiej wykwalifikowane do tego, by dźwignąć na swoich barkach ciężar jakim są Instalacje elektryczne w obiektach budowlanych.

Jak Panowie piszą we wstępie, ich celem było napisanie książki ,,która ułatwiłaby poszerzenie bogatej i rozległej wiedzy o instalacjach elektrycznych niskiego napięcia i wymaganiach, jakie one muszą muszą spełniać”. Po lekturze całości muszę przyznać, że nie rzucali słów na wiatr. Stworzyli oni książkę sprawiającą wrażenie ciężkiej, technicznej i nieprzystępnej lektury. W rzeczywistości jednak byłem niezwykle zaskoczony sposobem przedstawienia tak niewdzięcznego literacko materiału, jakim są normy techniczne, dyrektywy i przepisy.

O czym jest ta książka?

Książka składa się z aż 414 stron właściwej treści, słowników elektrycznych angielsko-polskiego i polsko-angielskiego, krótkiego rysu historycznego Międzynarodowej Komisji Elektrotechnicznej i Europejskiego Komitetu Normalizacyjnego Elektrotechniki (naprawdę miłe dodatki) oraz bibliografii rozległej na kilkanaście stron.

Czarno-biało to widzę…

Małe tło historyczne: ,,Instalacje elektryczne w obiektach budowlanych” to nie tylko tytuł recenzowanej właśnie książki, ale też normy oznaczonej jako PN-HD 60364. Jest to dość obszerny dokument opisujący instalacje elektryczne niskiego napięcia – swoista Biblia Elektryków. W normie tej znajduje się wszystko co każdy szanujący się elektryk powinien wiedzieć, a recenzowana dzisiaj książka to nic innego jak norma PN-HD 60364 przetłumaczona na jasny i zrozumiały język. Brzmi zachęcająco? No to sprawdźmy co znajdziemy pośród 25 rozdziałów omawianej pozycji:

  1. Wyjaśnienia ogólne – krótka notka o tym w jaki sposób skonstruowana jest książka i o czym traktują poszczególne rozdziały.
  2. Charakterystyka normy PN-HD 60364 – również krótko o tym jak skonstruowana jest sama norma, o czym mówi i dlatego normalizacja jest tak istotna z punktu widzenia nas wszystkich.
  3. Definicje pojęć z zakresu instalacji elektrycznych – jeśli w trakcie książki na moment odpłyniesz i nie będziesz mógł przypomnieć sobie czym różni się na przykład SELV od FELV, to możesz wrócić do tego rozdziału. Znajdziesz tutaj definicje wszystkich używanych przez autorów pojęć.
  4. Sieci elektroenergetyczne niskiego napięcia – o tym jakie przewody wchodzą w skład sieci niskiego napięcia, ile ich jest, a także o rodzajach sieci (również w układach prądu stałego).
  5. Zakresy napięciowe instalacji elektrycznych – całe 4 strony (w tym kilka tabelek) na temat wykorzystywanych poziomów napięcia w instalacjach prądu stałego i przemiennego.
  6. Oznaczenia przewodów instalacji elektrycznych – jeśli zastanawiałeś się, czy przewód PEN powinien mieć kolor żółto-zielony z jasnoniebieskimi znakami, czy jasnoniebieski z żółto-zielonymi znakami, to po lekturze tego rozdziału nie będziesz już mieć wątpliwości.
  7. Klasyfikacja urządzeń elektrycznych i elektronicznych w zakresie ochrony przeciwporażeniowej – znajdziesz tutaj informacje o klasach ochronności urządzeń elektrycznych, charakterystyce każdej z nich i o sposobie ich oznaczania.
  8. Klasyfikacja i kodyfikacja wpływów zewnętrznych – objaśnienie kodów dotyczących czynników zewnętrznych wpływających na instalację i urządzenia oraz determinujących sposób ich projektowania.
  9. Ochrona urządzeń przed szkodliwym oddziaływaniem środowiska – rozdział poświęcony słynnym kodom IPXX oraz klasyfikacji obudów.
  10. Dobór urządzeń elektrycznych – krótkie podsumowanie dwóch poprzednich rozdziałów mówiące o tym jak dobierać urządzenia do konkretnych warunków. Czyli jak jest dużo wody to musi być wysokie IP, a jak wokół biegają zwierzątka, to trzeba wzmocnić obudowę. Tak w skrócie.
  11. Człowiek w obwodzie prądu elektrycznego – rozdział o tym jak prąd może zrobić nam krzywdę, a także jak obliczyć jego wartość płynącą przez nasze ciało.
  12. Ochrona przeciwporażeniowa – jeden z dłuższych fragmentów książki. O ochronie przed dotykiem bezpośrednim i pośrednim, o SELF, PELV i FELV, o ochronie poprzez izolację, ogrodzenia, obudowy i bariery, o tym jak poprawnie zainstalować układ samoczynnego wyłączenia zasilania wraz z RCD i uziemieniem, a także o połączeniach wyrównawczych i o separacji elektrycznej.
  13. Ochrona przed skutkami oddziaływania cieplnego urządzeń elektrycznych – krótko o temperaturach bezpiecznych w elektrotechnice i sposobach ich utrzymania.
  14. Zabezpieczenie przewodów przed skutkami prądu przetężeniowego – niewielu początkujących elektryków wie, że zabezpieczenia przetężeniowe dobiera się tak, by przede wszystkim chronić przewody. I ten rozdział mówi jak to zrobić. Mamy tutaj informacje na temat ochrony przewodów fazowych i neutralnych przed przetężeniami i zwarciami, a także przepis na to jak zgrać oba rodzaje zabezpieczeń ze sobą.
  15. Ochrona instalacji niskiego napięcia przed skutkami doziemień w sieciach wysokiego napięcia – krótki, acz niezwykle ciekawy fragment o wszystkich możliwych sposobach uziemienia stacji transformatorowych, a także o tym jak w praktyce chroni się nN przed zwarciem w części SN i WN.
  16. Ochrona przed przepięciami atmosferycznymi lub łączeniowymi – wszystko o rodzajach przepięć, ich wpływie na instalację oraz o sposobach łączenia odgromników i ochronników (sporo schematów).
  17. Ochrona przed zakłóceniami elektromagnetycznymi w instalacjach elektrycznych – zakłócenia to temat rzeka, jednak tutaj został on odpowiednio skondensowany. Dzięki temu jak na dłoni dostajemy najważniejsze informacje o tym jak konstruować obwody tak, by były kompatybilne elektromagnetycznie i odporne na zakłócenia (również znajdziemy tutaj sporo schematów).
  18. Dobór i montaż oprzewodowania – jak producenci oznaczają przewody, jak te przewody później układać, jak obliczyć ich obciążalność i spadek napięcia, a także jak poprawnie wykonywać połączenia elektryczne.
  19. Dobór i montaż aparatury łączeniowej i sterowniczej – z rozdziału tego dowiesz się jak poprawnie dobierać wyłączniki i bezpieczniki, czym się od siebie różnią i jak zapewnić selektywność zabezpieczeń.
  20. Układy uziemiające – jeden z bardziej szczegółowych rozdziałów. Szczerze mówiąc to nie spotkałem książki, która by równie dokładnie i krok po kroku pokazywała wykonanie wszystkich możliwych rodzajów uziomów, opisywała ich trwałość, a nawet wyjaśniała dokładnie rolę gleby w procesie uziemiania. Czapki z głów.
  21. Przewody ochrony przeciwporażeniowej – cały rozdział poświęcony tylko i wyłącznie przewodom PE oraz PEN, ich parametrom i sposobom ich łączenia.
  22. Wymagania dotyczące specjalnych instalacji lub lokalizacji – jeżeli jako elektryk otrzymałeś nietypowe wyzwanie wykonania instalacji elektrycznej sauny lub pola kempingowego, to w tym rozdziale znajdziesz wszystko czego potrzebujesz. Wanny, prysznice, baseny, fontanny, brodziki, sauny, tereny budowy i rozbiórki, ogródki działkowe, przestrzenie ograniczone, kempingi, przyczepy kempingowe, baseny na jachtach i statkach wycieczkowych, wystawy, sceny, stoiska, meble, pomieszczenia medyczne, obiekty ruchome i przewoźne, targi, wesołe miasteczka, cyrki, a także stacje ładowania pojazdów elektrycznych. Czego tutaj nie ma!
  23. Sprawdzanie odbiorcze – rozdział o tym jak wykonywać oględziny przy pomiarach odbiorczych i okresowych, jakim wymaganiom podlegają urządzenia pomiarowe oraz przede wszystkim jak często i jakie pomiary należy wykonywać. Co do tych ostatnich to opisano chyba wszystkie najpopularniejsze: pomiar ciągłości przewodów ochronnych, rezystancji izolacji, ochrony za pomocą separacji obwodów, rezystancji podłóg i ścian, samoczynnego wyłączenia zasilania, rezystancji uziemienia, impedancji pętli zwarciowej i stanu różnicówek.
  24. Efektywność energetyczna instalacji elektrycznych – bardzo ciekawy rozdział, który uświadomił mi jak wiele aspektów marnotrawstwa energii elektrycznej zostało już zabronionych przepisami i normami. Znajdziemy tutaj informacje o obowiązkowych audytach instalacji przemysłowych, parametrach i kryteriach podlegających ocenie, układach pomiarowych i monitorujących sieć oraz o optymalizacji zużycia energii (głównie poprzez odpowiedni dobór transformatorów, silników indukcyjnych i rodzaju oświetlenia).
  25. Obliczanie prądów zwarciowych w instalacjach elektrycznych – rozdział mam wrażenie trochę nie na swoim miejscu (pewnie dodany po którejś aktualizacji), bowiem powraca on do omawianej wcześniej tematyki zwarć. W tej konkretnej sekcji dowiadujemy się czym jest zwarcie i jakie są jego parametry, a także otrzymujemy wyczerpujący przykład obliczania prądu zwarciowego.

Czy da się coś z tego zrozumieć?

Myślę, że spis treści dość dobrze obrazuje z jakim rodzajem książki mamy do czynienia i dla kogo została ona stworzona. Jeśli jesteś zawodowym elektrykiem i pragniesz rozwinąć swoje horyzonty, albo masz wyjątkowo rygorystyczny program studiów inżynierskich, to chcąc dokładnie poznać przepisy budowy instalacji elektrycznych masz dwie opcje: możesz kupić podstawowe normy i samodzielnie się w nie wgryzać albo kupić książkę, która dokładnie wyjaśni Ci o co w nich chodzi. Osobiście polecałbym tę drugą opcję.

Faza w gnieździe z lewej strony! (Jakby ktoś nie wierzył)

Nie miałem dotąd okazji zapoznać się z innymi książkami ,,odczarowującymi normy”, ale ta napisana została niezwykle przyjemnie. Nie zrozum mnie źle – nie jest to literatura piękna i nie powiedziałbym, że czyta się ją jak dobrą powieść. Jest za to naprawdę konkretna, zrozumiała i odpowiednio głęboko wgryza się w każdy temat. Przykład? Oto fragment traktujący o ochronie przed przepięciami atmosferycznymi:

W ochronie przed przepięciami atmosferycznymi należy uwzględnić spodziewany poziom kerauniczny, który charakteryzuje przeciętną liczbę dni burzowych w roku. Przy czym dniem burzowym określa się dzień, w którym jest słyszalny odgłos wyładowania atmosferycznego. W Polsce przyjmuje się występowanie:

– 25 dni burzowych w roku w południowo-zachodnim obszarze Polski (2,5 uderzenia na 1 km2 w ciągu roku)

– 20 dni burzowych w roku dla pozostałej części kraju (1,8 uderzenia na 1 km2 w ciągu roku)

Brzmi całkiem jasno, prawda? Oczywiście wspomniany poziom kerauniczny nie został wprowadzony w książce ot tak, bez powodu – jest on bowiem częścią wyjaśnianego dalej (i niezwykle ważnego dla projektantów) wzoru na poziom ryzyka przepięć atmosferycznych, którego pozostałe składniki również zostały opisane. Tego typu skrupulatność autorów przewija się przez wszystkie strony, a jakby tego było mało, to niemal każde takie objaśnienie okraszone jest dodatkowo jakimś elementem graficznym. O tym zresztą za chwilę opowiem, bo właśnie przechodzimy do kolejnej sekcji recenzji.

Co mi się w tej książce najbardziej podoba?

Ile tu jest obrazków! A ile tabel! List punktowanych i wykresów to nawet nie zliczę! I zanim ktoś pomyśli, że robię sobie żarty, to przed momentem przekartkowałem książkę i szczerze powiem, że strony na których znajduje się tylko tekst to prawdziwa rzadkość. Już nie mówię nawet o takich podstawach jak schematy układów sieci TN-C, TN-S i tak dalej, bo to nic nadzwyczajnego. Tutaj, gdy na początku jednego z rozdziałów wymienione są sposoby uziemienia stacji transformatorowych WN/nn, to na następnych stronach znajdziemy aż 11 schematów pokazujących każdy z tych rodzajów uziemień. A jak jest mowa o porażeniu przez wpadnięcie do wanny urządzenia elektrycznego, to… nie zgadniesz – zaraz na następnej stronie zamieszczony jest rysunek z kreskowym ludzikiem siedzącym w wannie, którego spotkała przykra niespodzianka.

Jak się dać porazić prądem na 6 sposobów.

O tabelach czy wykresach nie ma się co rozwodzić – są czarno-białe i spełniają swoje zadanie. Wszystkie inne grafiki też są w sumie proste i czarno-białe, ale w tych schematach jest coś takiego… Trudno to opisać. Są niezwykle estetyczne, przekazują dokładnie tyle informacji ile mają i każdy z nich już na pierwszy rzut oka jest zrozumiały. Może to kwestia tego, że wyjaśniany jest dosłownie każdy symbol? A może to te pojawiające się co i rusz kreskowe ludziki, z którymi tak łatwo się utożsamiamy i do których w trakcie lektury krzyczymy: „Nie dotykaj tego!”? Nie wiem, naprawdę nie wiem…

A jak rysunek jest duży i miejsca pod nim mało, to objaśnienia lądują w tekście.

Kto powinien po tę książkę sięgnąć?

Choć zachwytów nad tą książką mógłbym wyrzucić z siebie jeszcze kilka, to nie ma się co oszukiwać. Jeśli jesteś uczniem albo bardzo początkującym elektrykiem-hobbystą, to nie masz żadnego powodu, by po tę pozycję sięgać. Jej tematem przewodnim jest projektowanie i budowa zgodnych z prawem oraz bezpiecznych instalacji elektrycznych i dlatego skierowana jest przede wszystkim do zawodowców. Jeśli mimo to jesteś bardzo zainteresowany poszerzeniem i ugruntowaniem swojej wiedzy w kwestii obchodzenia się prądem, to myślę, że nie zawiedziesz się na tej publikacji. Szczególnie, że została ona napisana z myślą o polskich warunkach i obowiązujących u nas przepisach i nie jest jedynie tłumaczeniem zagranicznej pracy, napisanej w trochę innym duchu. Cóż mi więcej pozostaje – polecam!


Dzięki za poświęcony czas!


Jeżeli moja recenzja zachęciła Cię do kupienia tej książki, to jej aktualną cenę sprawdzisz klikając w poniższy przycisk:

Przechodząc na stronę dowolnego sklepu, wspierasz przy okazji moją działalność kilkoma groszami, za co serdecznie dziękuję!

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Patryk

    Witam chciałbym zadać pytanie które chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu.Pytanie nie za bardzo pasuje do komentarza pod recenzją książki ale myślę że związane jest z tą tematyką.
    Sprawa dotyczy napięcia znamionowego podawanego na przewodach elektrycznych co takiego oznaczają poszczególne napięcia?Przykładowo podana jest wartość 450/750V.Wyczytałem że pierwsza oznacza wartość skuteczną pomiędzy dowolną żyłą a ziemią lub ekranem oznaczenie Uo druga natomiast oznacza wartość skuteczną napięcia pomiędzy dwoma dowolnymi żyłami U (napięcie międzyfazowe). Zastanawiam się dlaczego to jest tak podawane,rozumiem przewody pracują w sieci trójfazowej ale izolacja na takim przykładowym przewodzie otulająca poszczególne żyły niczym się między sobą nie różni poza kolorem,wygląda na taką samą.To skoro jedna żyła do drugiej wytrzyma 750V to dla czego podaję się tą drugą mniejszą wartość?Przecież w takim przewodzie niema dwóch różnych izolacji no morzę powłoka ale to i tak jakoś mi nie pasuję.To chyba nie jest złe pytanie i myślę że jako początkujący nie tylko ja się nad tym zastanawiam.Bardzo proszę panie Arturze o wyjaśnienie tej sprawy jeżeli nie będzie to problem.

    1. Artur Szulc

      Widzę pytanie, a zatem odpowiadam!

      Jeśli chodzi o rozwianie wszelkich wątpliwości dotyczących kabli i przewodów, to mój głód póki co najlepiej zaspokoiła książka „Instalacje elektryczna” pana Kołodziejczyka. Stanowi w niej to co piszesz: pierwsza wartość oznacza izolację między żyłą, a ziemią/ekranem, druga między dwiema żyłami. I czy to na pewno bez sensu podawać dwie wartości? Załóżmy, że mamy przewód trójżyłowy. Każda z żył ma swoją własną izolację. Dodatkowo wszystkie te żyły otoczone są tzw. powłoką, która po pierwsze trzyma wszystkie żyły razem, a po drugie zapobiega dostawaniu się wilgoci do wnętrza i chroni przed innymi czynnikami zewnętrznymi. I teraz tak: skoro każda z żył ma swoją izolację, to oznacza, że dwie dowolne żyły oddziela od siebie PODWÓJNA warstwa izolacji. A co z izolacją od ziemi lub ekranu? W tym wypadku żyłę od ziemi oddziela tylko jej własna izolacja + powłoka. Powłoka zazwyczaj nie jest tak świetna w izolowaniu jak izolacja żyły, stąd trochę wytrzymałości dodaje, ale też wcale nie tak dużo. Dlatego właśnie mamy oznaczenie np. 300/500 – dwie żyły oddzielone są od siebie dwiema warstwami izolacji, a to daje 500 V wytrzymałości. Jedną żyłę od ziemi oddziela tylko jej własna izolacja (250V) plus dodatkowe, powiedzmy 50 V dzięki zewnętrznej powłoce. Razem 300 V. Dobrze rozumuję? 🙂

      I oczywiście ktoś może pomyśleć, że skoro jest 500 V wytrzymałości między fazami, to ta druga wartość nie jest aż tak potrzebna, bo możemy ją sobie na czuja wyliczyć. Ale z drugiej strony istnieją przewody 300/500 ale też 300/300. Także jest na co uważać i zawsze dobrze mieć w standardzie wypisane obie wartości 🙂

Dodaj komentarz