Poradnik elektrotechnika – Recenzja

Poradnik elektrotechnika – Recenzja

Pytanie-zagadka: Czy da się w jednej książce zawrzeć całą wiedzę na temat elektrotechniki praktycznej? Odpowiedź: Da się! A potrzeba na to ,,zaledwie” 500 stron.

Kto ją napisał i w jakim celu?

Książkę tę, choć lepiej pasuje tutaj słowo encyklopedię, napisało sześciu panów z Niemiec. W Polsce mamy możliwość nabycia w pełni przetłumaczonej 23. edycji książki i jeśli zastanawiasz się po co ktoś wypuszcza dwudziesty trzeci raz tę samą książkę, to odpowiedź jest prosta – po to, żeby była aktualna. Celem autorów było bowiem stworzenie największego kompendium wiedzy na temat elektrotechniki, w pełni zgodnego z aktualnymi europejskimi normami. Jeżeli masz dosyć niesprawdzonych informacji szerzonych na forach lub niepewnej Wikipedii i szukasz konkretnych, rzetelnych faktów, to żadna inna książka nie spełni się w tej roli tak dobrze jak Poradnik Elektrotechnika.

Jeśli zagadnienie regulowane jest normą, to jej symbol znajdziemy zawsze w prawym górnym rogu.

O czym jest książka?

Najprościej byłoby napisać po prostu o ,,elektrotechnice” i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Spis treści ma tylko 4 strony, ale to dlatego, że napisany jest potwornie małym druczkiem i to w dwóch kolumnach. Zakres tematyczny jest ogromny i czeka mnie teraz chyba najdłuższy opis zawartości książki jaki sporządzę w życiu. Całość podzielona została na 8 działów, a strony posiadają specjalne wcięcia ułatwiające nawigację. Fajna sprawa:

Przejdźmy zatem do rozbicia tego ,,molocha” na części pierwsze. Trzymajcie za mnie kciuki i wspólnie odliczajmy kolejne strony, których łącznie jest aż 496.

CZĘŚĆ MF: Matematyka, Fizyka, Teoria obwodów, Elementy

Dział zaczyna się od przypomnienia podstaw matematyki i fizyki. Mamy zatem typowe wielkości, jednostki i symbole fizyczne, potęgi, pierwiastki, logarytmy, kąty, funkcje trygonometryczne i geometrię, a także wszystko o masie, sile, ciśnieniu, momencie siły, kinematyce, pracy, mocy, energii, przekładniach, krążkach, klinach i wciągarkach. A to dopiero pierwszych 25 stron.
Zaraz po omówieniu zjawiska ciepła przechodzimy do nieco bardziej elektrycznych zjawisk: ładunku, napięcia, prądu, rezystancji, mocy, pola elektrycznego, kondensatorów, prądu przemiennego, fal, impulsów, pola magnetycznego, rezystorów, potencjometrów, dzielników napięcia oraz łączenia elementów RLC. Uff… 43 strony za nami.
Dalej zaczyna się robić trudniej, bo wchodzimy w zagadnienia prądu trójfazowego, filtrów, obciążeń niesymetrycznych, transfiguracji i wyższych harmonicznych. Później nieco z górki, bo poznajemy budowę rezystorów i kondensatorów, ideę prostowników, tranzystorów, diod, tyrystorów i całą masę informacji o tym jak chronić i chłodzić elementy półprzewodnikowe. Istny roller-coaster wiedzy.

CZĘŚĆ DP: Dokumentacja techniczna, Pomiary

Dział, który mnie osobiście zainteresował nieco bardziej, bowiem trudno dostać książki na temat poprawnego tworzenia tzw. DTR’ek, a więc Dokumentacji Techniczno-Ruchowych. A jest to tutaj przedstawione… niezwykle szczegółowo. Od zasad wymiarowania i tworzenia tabliczek rysunkowych, przez rodzaje schematów i sposoby oznaczania elementów na schemacie elektrycznym, kończąc na kilkudziesięciu-stronicowej tabeli przedstawiającej wszystkie symbole i piktogramy wykorzystywane w elektrotechnice. Druga część działu poświęcona jest miernikom elektrycznym, pomiarom różnych wielkości (np. rezystancji, mocy czynnej, siły czy temperatury), licznikom energii i oscyloskopom.

Symbole, oznaczenia, piktogramy, schematy – jest tego tutaj cała masa.

CZĘŚĆ IE: Instalacje elektryczne

Czas na dział, który zrobił na mnie największe wrażenie (zaznaczę, że znajdujemy się dopiero na stronie 120 i jeszcze niemal 350 przed nami). Jest on po brzegi wypełniony niewielkimi, zwięzłymi schematami praktycznego łączenia różnego rodzaju układów. W tym oświetlenia schodowego, dzwonków, domofonów, ściemniaczy oraz detektorów ruchu i ciepła. Dalej znajdziemy kompletny opis systemów inteligentnego domu opartych na magistralach KNX, LON i LCN oraz zagadnienia dotyczące doboru i montażu rozdzielnic, obliczania i układania przewodów, obciążalności i zabezpieczeń, wraz z wytycznymi dla konkretnych pomieszczeń (medycznych, socjalnych, czy warsztatów). Na końcu działu znajdziemy wszystko na temat rodzajów oświetlenia, ich wad, zalet, wydajności i oczywiście sposobie doboru. Mamy stronę 190 i liczymy dalej.

CZĘŚĆ BZ: Bezpieczeństwo pracy, rodzaje układów zasilania

Ciekawa mieszanka. I tak jak obiecuje tytuł działu na początku poznajemy zasady BHP przy obcowaniu z prądem, środki ochrony przed dotykiem pośrednim i bezpośrednim, rodzaje uszkodzeń instalacji i sposoby ich naprawy. Później wchodzimy w świat transformatorów, ich rodzajów, sposobów badania i obliczania. Następnych kilkanaście stron poświęconych jest elektroenergetycznym sieciom przesyłowym, liniom napowietrznym i ziemnym, dużym i małym elektrowniom słonecznym i wiatrowym (także w wersji domowej z przykładami możliwych do uzyskania dopłat)

Na stronie 227 rozpoczyna się temat elektrochemii, baterii, akumulatorów, UPSów i zakłóceń elektromagnetycznych. Następnie dowiadujemy się o ochronie przed wyładowaniami atmosferycznymi, jakości energii elektrycznej, kompensacji mocy biernej, obliczaniu zapotrzebowania na ciepło w budynkach różnego rodzaju, a także o klimatyzacji, płytach grzewczych, pompach ciepła, i klasach sprawności urządzeń AGD. Gdzieś w między czasie przewija się również temat instalacji antywłamaniowej, a minęliśmy dopiero połowę książki.

CZĘŚĆ IK: Systemy informatyczne i komunikacyjne

Łagodnie przechodzimy do świata elektroniki. Od systemów binarnego, szesnastkowego, kodowania ASCII i Unicode, przez funkcje logiczne, algebrę Boole’a, bramki, dekodery, przerzutniki, liczniki, przetworniki CA i AC na opisie mikrokomputera, komputera PC i popularnych typów złącz kończąc. Następnie widzimy dość zabawny opis obsługi systemu Windows, (bo oparty na archaicznym Windows 98), by następnie przejść do znacznie ciekawszych zagadnień sieciowych.

I tutaj znajdziemy wszystko na temat domowej i przemysłowej odmiany sieci LAN, magistralach ASI, Interbus i PROFIBUS, zdalnym sterowaniu, sieci ISDN, antenach, łączu satelitarnym, komunikacji szerokopasmowej, a także o domowym okablowaniu multimedialnym.

CZĘŚĆ AS: Systemy automatyki i napędu, sterowanie i regulacja

Dział ten, zawarty na stronach od 311 do 388, był dla mnie istną powtórką ze studiów na kierunku automatyki. Przypomniałem sobie rodzaje wzmacniaczy operacyjnych, łączników i układów energoelektronicznych, wróciły wspomnienia na temat prostowników, falowników i przeróżnych przekształtników, a także wiadomości o stabilizatorach napięcia, zasilaczach, przekaźnikach no i oczywiście o sterownikach programowalnych (Easy, Logo), a także o PLC.

Po przedstawieniu rodzajów języków programowania i ich zastosowania, dział skręca w stronę opisu chyba wszystkich istniejących typów czujników (m. in. optycznych, indukcyjnych, ultradźwiękowych), następnie zahacza o stosowanie i dobór regulatorów, a kończy się na opisie wszelkich możliwych rodzajów silników, wraz z objaśnieniem oznaczeń na tabliczkach znamionowych i sposobami uruchamiania ich w układach stycznikowych..

CZĘŚĆ MP: Materiały, Połączenia

Poczynając od strony 390 mamy krótką powtórkę z podstaw chemii, szereg tabel i diagramów dotyczących własności materiałów, standardów i rodzajów stali, materiałów magnetycznych, stopów lutowniczych, bimetali, szczotek węglowych, izolatorów i materiałów na zestyki, przewody i kable. A skoro o przewodach i kablach mowa, to właśnie im poświęcona została znaczna część tego rozdziału. Zarówno tym elektroenergetycznym, jak i alarmowym, do urządzeń ruchomych, sygnalizacji, sieci informatycznych i oświetlenia. Oprócz tego znajdziemy pełen przekrój złącz i wtyków instalacji domowych i przemysłowych, oznaczenia śrub, nakrętek i gwintów, a także co nieco o tolerancji i pasowaniu.

CZĘŚĆ ZŚ: Przedsiębiorstwo i jego otoczenie. Ochrona środowiska. Dodatki

Ostatni, i wcale nie taki krótki dział, rozpoczyna się na stronie 421. Na początku myślałem, że wepchnięto go trochę na siłę i nie dowiem się z niego niczego ciekawego. Okazało się, że jest zupełnie inaczej. Być może strony poświęcone organizacji przedsiębiorstwa, pracy w zespole i przygotowaniu projektu nie rzuciły mnie na kolana, ale już te o kwalifikacjach elektrotechnika, umowie o pracę, obliczaniu kosztów, przygotowaniu ofert i certyfikatach były niezwykle ciekawe. Na końcu działu znajdziemy też szereg tabel dotyczących oznaczeń CE, materiałów niebezpiecznych, a także aktualnych standardów i norm. Co ciekawe wśród dodatków znajdziemy też glosariusz, czyli krótkie wyjaśnienie wszystkich skomplikowanych zagadnień, a także dwa słowniki wyrażeń fachowych: angielsko-polski i niemiecko-polski. Świetna sprawa!

Czy da się coś z tego zrozumieć?

Poradnik elektrotechnika to nie jest książka, która ma na celu cierpliwie nauczyć Cię podstaw elektrotechniki. Jest ona zbiorem całej dotychczasowej wiedzy, swego rodzaju podsumowaniem znanej nam elektrotechniki. Niewiele jest tutaj kwieciście opisowego tekstu. Zamiast tego są suche regułki i wykropkowane listy (maksymalnie skompresowane i napisane drobną czcionką), przyozdobione ogromną ilością tabel, wykresów, schematów, liczb i przykładów obliczeniowych.

Ciasno i gęsto

Jeśli jesteś krótkowidzem jak ja, to przeglądanie tej książki nie będzie należało do najprzyjemniejszych. Jest ciasno, zwięźle i nie ma tutaj miejsca na dygresje autorów. Jeżeli jesteś początkujący w temacie elektrotechniki i chciałbyś w łatwy i przyjemny sposób rozpocząć swoją przygodę, to nie będzie to najlepsza pozycja dla Ciebie. Bez solidnych podstaw nie zrozumiesz 99% tego, co w niej zawarto. Jeżeli jednak coś już tam wiesz i szukasz jedynie rozwinięcia i uporządkowania swojej wiedzy na dany temat, to raczej się nie zawiedziesz.

Co mi się w tej książce najbardziej podoba?

Wcześniej pisałem, że do tej publikacji bardziej pasuje słowo encyklopedia i ile razy bym do niej nie zaglądał, to nie opuszcza mnie wrażenie obcowania z opasłym tomem encyklopedii PWN, który otrzymałem w dzieciństwie, w prezencie. To czym jednak Poradnik elektrotechnika się z pewnością wyróżnia, to oprawa wizualna. Owszem, jest ciasno, a upakowanie stron czasami przytłacza, ale wszystko jest ładnie podzielone i ułożone. Ilość rysunków, zdjęć i grafik jest ogromna, wszystko co dało się w jakiś sposób pokazać, zostało pokazane, a nie jedynie opisane w tekście. Elementów wizualnych są tutaj setki i śmiało mogę powiedzieć, że zajmują one tyle samo objętości co tekst.

Druga świetna rzecz to fakt, że jest to najbardziej kompletna i rzetelna książka do elektrotechniki jaką znajdziesz na rynku. Nie tylko napisana została przez prawdziwych specjalistów, ale przy jej tworzeniu pomagały też dziesiątki firm z branży elektrotechnicznej, służąc swoim doświadczeniem i wiedzą (ich lista znajduje się na końcu książki). Mając Poradnik elektrotechnika, niepewne źródła internetowe stają się praktycznie zbędne. Sam książkę tę posiadam od ponad pół roku i to właśnie z niej czerpię większość wiedzy, którą przedstawiam w moich artykułach.

Numer, a rok wydania. Uwaga!

Tak jak zaznaczyłem na początku artykułu, w Polsce dostępne jest na dzień publikacji tego artykułu (15.12.2019r) wydanie numer 23. Pochodzi ono z 2009 roku, zawiera 496 stron i przetłumaczone zostało (oraz delikatnie uaktualnione) w roku 2014, co oznacza, że nie jest to książka najnowsza. Jasne, w elektrotechnice jako dziedzinie nauki nie zmieniło się w tym czasie wiele, ale normy dot. okablowania, BHP i tego typu rzeczy są co roku delikatnie modyfikowane. Dla większości czytelników nie będą to kwestie bardzo istotne, ale piszę o tym dlatego, byś szukając tej książki w księgarniach nie dał się złapać na sztuczki w stylu: Rok wydania: 2018. Owszem, w niemieckich księgarniach możemy znaleźć wydanie 28. właśnie z roku 2018, ale takowe nie jest dostępne w Polsce i nie wiadomo, czy kiedyś będzie.

Dlatego jeśli czytasz ten artykuł po długim czasie od momentu jego publikacji (15.12.2019) i jesteś ciekaw, czy może wydawnictwo REA-SJ przetłumaczyło najnowszą wersję, to czytając opis książki w internetowych księgarniach najłatwiej jest rozpoznać to po ilości stron. Wydanie 23. (z 2009 roku) ma ich 496, a najnowsze (z 2018) aż 596. Generalnie z każdym wydaniem coś do książki jest dodawane, więc im więcej stron widzisz w księgarni, tym wersja jest nowsza.

Kto powinien po nią sięgnąć?

Nie jest to książka służąca do samodzielnej nauki elektrotechniki. To twarda lektura (choć w miękkiej oprawie) o surowym, niemieckim zacięciu. Bardzo kiepska w czytaniu, za to bardzo dobra w wyszukiwaniu i weryfikowaniu informacji. Dlatego rzecz jasna nie mogę jej polecić każdemu, ale z pewnością skorzysta z niej:

  1. Zawodowy poskramiacz prądu – jeśli Twój zawód powiązany jest z elektrotechniką i nie byłeś w stanie do tej pory znaleźć rzetelnego kompendium wiedzy na jej temat, to uroczyście uznaję Twoje poszukiwania za zakończone. To właśnie Tobie Poradnik elektrotechnika przyda się najbardziej.
  2. Student-wirtuoz – miałem na studiach znajomych, którzy rozumieli każdą definicję i każde równanie jakie zobaczyli i to bez potrzeby tłumaczeń nauczyciela. Jeśli jesteś jedną z takich osób, to z tej książki nauczysz się całej elektrotechniki bez czyjejkolwiek pomocy. Naprawdę.
  3. Zwykły, szary uczeń – jeśli podstaw elektrotechniki uczysz się z mojego bloga, lub bardziej przystępnych książek, ale chciałbyś mieć całą wiedzę zebraną i uporządkowaną pod ręką to ta książka sprawdzi się idealnie. Nawet jeśli teraz, w szkole średniej połowa tej treści wydawać Ci się będzie nieprzydatna i niezrozumiała, to nie wiesz co czeka Cię w przyszłości. Nieważne czy będziesz kiedyś wykonywał instalacje elektryczne, projektował układy automatyki, administrował siecią, produkował oświetlenie, czy zakładał instalacje alarmowe – obszerna, podstawowa wiedza o każdym z tych zagadnień znajduje się w tej książce i tylko czeka, by po nią sięgnąć.

Dzięki za poświęcony czas!


Jeżeli moja recenzja zachęciła Cię do kupienia tej książki, to aktualną cenę najnowszego polskiego wydania sprawdzisz klikając w poniższy przycisk:

Przy okazji przechodząc na stronę dowolnego sklepu wspierasz moją działalność kilkoma groszami, za co serdecznie dziękuję!

Dodaj komentarz