Słownik Elektryczny kontra Tłumacz Google

You are currently viewing Słownik Elektryczny kontra Tłumacz Google

Oto przed Wami słowny pojedynek dwóch gigantów: nieco już zapomnianej technologii papierowej z nowoczesnym, uzbrojonym w algorytmy wszelakie Tłumaczem Google. Czy „starożytne metody” mają dziś jakiekolwiek szanse w starciu z postępem? Zapraszam dalej!

Poznajmy rywali

Każdy ma jakiegoś faworyta. Przyznam, że moim od samego początku jest papierowy słownik. Dlaczego? Moje preferencje staną się jasne, kiedy tylko poznamy sylwetki obu stron dzisiejszej batalii.

Angielsko-polski słownik elektryczny wyszedł spod ręki nie byle kogo, bo redakcji wydawnictwa WNT. Zawiera on 12000 angielskich terminów z zakresu elektryki oraz kilku dziedzin towarzyszących, m. in. elektrochemii, elektroakustyki i automatyki. Ta niepozorna, rozciągająca się na 375 stron książeczka nie boi się zagłębić również w bardziej specjalistyczne rejony, takie jak spawalnictwo, ciepłownictwo czy maszynoznawstwo. Brawa dla twórców za ogrom włożonej pracy – Tłumacz Google zdecydowanie ma się czego obawiać.

A skoro o nim mowa, to… trudno będzie mi napisać coś naprawdę odkrywczego. Nie jest tajemnicą, że za wprowadzanie słów do tej przeogromnej bazy nie odpowiadają ludzie, tylko algorytmy, które skrótowo nazywamy „sztuczną inteligencją”, a nieco bardziej poprawnie „samouczącymi się programami”. Algorytmy te są wręcz skrojone pod rozpoznawanie i wyszukiwanie powiązań między językami. Szczególny nacisk położony jest na tłumaczenie całych zdań i zwrotów, tak by maksymalnie ułatwić interakcję między ludźmi władającymi odmiennymi językami.

I choć wirtualne „macki” algorytmów mogą sięgać do najgłębszych odmętów naszego języka, to jednak uniwersalność tego rozwiązania uważam za największą piętę achillesową w starciu ze specjalistycznym słownikiem. Co dokładnie mam na myśli? Załóżmy na przykład, że czytasz artykuł o silnikach elektrycznych na jakimś anglojęzycznym blogu. Nagle trafiasz na sformułowanie number of turns. Co może ono oznaczać? Jednym z najprostszych tłumaczeń byłaby liczba zakrętów, ale w przypadku silnika elektrycznego nie ma to większego sensu. A może Tłumacz Google ma lepszy pomysł? Niestety udając się do niego po pomoc, od razu jesteśmy na straconej pozycji ponieważ nie możemy powiedzieć mu: przetłumacz mi ten zwrot ale bierz pod uwagę tylko specjalistyczne zwroty z zakresu elektrotechniki. Niestety Tłumacz Google to narzędzie w zamyśle uniwersalne, dlatego w jego wykonaniu tłumaczenie wygląda tak:

Jeśli dla odmiany skorzystamy z papierowego słownika elektrycznego, wówczas pod określeniem number of turns znajdziemy prawidłowe tłumaczenie czyli: liczba zwojów (uzwojenia). Owa wieloznaczność pewnych sformułowań sprawia, że translator z Doliny Krzemowej nie nadaje się do tłumaczenia słownictwa specjalistycznego i trudno go za to winić – nie takie było jego przeznaczenie. Co zaskakujące, jesteśmy w stanie trochę mu pomóc i nakierować go na właściwe tory. Jeśli do sformułowania number of turns dopiszemy na przykład electric, wówczas w „głowie” tłumacza przeskoczy jakaś zapadka i otrzymamy taki oto wynik:

Jest to dowód na to, że Tłumacz nie jest tak beznadziejnie prostą maszyną, za jaką możemy go pierwotnie uważać. Gdzieś tam w jego wnętrzu kryje się potencjał, ale czy pomoże mu on w starciu z profesjonalnym słownikiem? Sprawdźmy to!

Runda 1 – podstawy podstaw

Trywialne słowa w stylu prąd i napięcie pozwolę sobie pominąć, żeby nie tracić waszego czasu. Niemniej pięć pierwszych słów, które wybrałem, wciąż należy do zakresu podstawowego, znanego z pierwszych stron podręczników szkolnych. Arbitrem będę ja – postaram się wykrzesać z siebie najgłębsze pokłady obiektywizmu i ocenić na ile translacje słownika i Tłumacza są trafne. Zaczynamy! Oto zestaw rozgrzewkowy:

LpTerminSłownik WNTTłumacz Google
1electromotive forceelchem. siła elektromotoryczna, SEM (ogniwa)siła elektromotoryczna (+definicja)
2dielectricdielektryk; materiał izolacyjnydielektryk (+definicja)
3electric circuitobwód elektrycznyobwód elektryczny
4resistivityrezystywność, opór właściwyoporność
5specific resistancerezystywność, opór elektryczny właściwyspecyficzny opór

Zanim zacznę roztrząsać sprawę samego tłumaczenia, chciałbym zaznaczyć mocne strony obu systemów. Słownik WNT w wielu przypadkach podaje wyrazy bliskoznaczne (oddzielone średnikiem) oraz synonimy (oddzielone przecinkiem). Małego plusika przyznaję mu również za wskazanie, czy dane słowo pochodzi z konkretnej poddziedziny (tutaj przy terminie electromotive force widzimy skrót elchem. czyli elektrochemia). Tłumacz Google wybija się z kolei tym, czego prosty słownik w formie kieszonkowej oferować nie może – podaje on, póki co tylko w języku angielskim, krótkie definicje słów, które najwyraźniej uznał za tak jednoznaczne, że nie może być mowy o pomyłce. Tam z kolei, gdzie możliwych jest kilka znaczeń, Tłumacz niekiedy pokusi się o to, by nam je wypisać. Zwykle jednak nie mają one nic wspólnego z interesującą nas teraz dziedziną, dlatego pomijam je w tabelkach.

Co do samego tłumaczenia, to w przypadku trzech pierwszych terminów oba systemy poradziły sobie dobrze. Pozycje 4 i 5 były już natomiast zadaniem podchwytliwym – obie oznaczają zasadniczo to samo, czyli opór właściwy (inaczej rezystywność), czego potwierdzenie widzimy w tłumaczeniu słownika WNT. I tutaj ważna uwaga: opór właściwy to absolutnie nie to samo co oporność (inaczej rezystancja). Na czym polega różnica? Jeśli 2-metrowy przewód ma oporność 200 Ω, to jego opór właściwy wynosi 100 Ωm (om razy metr). Inna jednostka, inna liczba i zupełnie inne znaczenie, z którym Tłumacz Google sobie z jakiegoś powodu nie poradził. Można powiedzieć, że przy terminie numer 4 coś mu tam jeszcze dzwoniło, ale przy numerze 5 poszedł już po linii najmniejszego oporu i przetłumaczył całość dosłownie.

Co ciekawe, jeśli odwrócimy sytuację i zapytamy wujka Google jak jest po angielsku opór właściwy, to ten poda nam już jedno z dwóch poprawnych tłumaczeń:

Szczerze? Nie sądziłem, że już na tym etapie pojawią się schody. Zobaczmy zatem jak będzie dalej.

Runda 2 – waga lekkopółśrednia

Przyszedł czas na zwroty wciąż nie karkołomne, ale jednak znacznie głębiej zatopione w elektrotechnicznym sosie. Ponownie wybrałem 5 słów i również tym razem to ja będę prokuratorem, sędzią i katem tego pojedynku. Spójrzmy:

LpTerminSłownik WNTTłumacz Google
1power plant1. urządzenie napędowe, zespół silnikowy 2. siłownia, elektrowniaelektrownia (+definicja)
2power factorwspółczynnik mocywspółczynnik mocy (+definicja)
3reactive powermoc bierna reaktywna moc
4resistance bridgemostek rezystancyjny, mostek oporowy, mostek Wheatstone'amost oporowy
5paired cablekabel parowy (o wiązkach parowych)sparowany kabel

W przypadku electric plant słownik WNT podaje nam dwa możliwe znaczenia. Tłumacz Google wskazuje tylko na jedno, ale za to podaje jego krótką definicję. Miło. Przykład drugi, czyli power factor, również nie sprawił mu większego problemu, ale dalej dzieje się już coś złego. Określenie numer 3 to nic innego jak jeden ze składników świętego trójkąta mocy, czyli mocy czynnej, biernej i pozornej. Ich odpowiednikami w języku angielskim są: active (lub true, lub real, w zależności od źródła), reactive i apparent. Szczerze mówiąc nie znam żadnej innej dziedziny poza elektrotechniką, w której występuje określenie reactive power. Tym bardziej dziwi mnie fakt, że Tłumacz Google popełnił tutaj błąd. Chcecie ponownie usłyszeć ciekawostkę? Jeśli do tej zbitki dwóch wyrazów dołożymy zalążek zdania, wówczas jakiś kawałek algorytmicznej układanki wpada na miejsce i tłumaczenie nagle staje się poprawne.

Dwa ostatnie tłumaczenia z tabeli, czyli kabel parowy (kojarzycie tzw. skrętkę?) oraz mostek oporowy to prawdziwy pokaz siły słownika papierowego. W jednym przypadku otrzymujemy komplet synonimów, a w drugim dopowiedzenie w nawiasie. Jeśli chodzi o Tłumacza Google, to już sam w sobie most oporowy jest dość naciągany, a sparowany kabel zaliczyć można już tylko i wyłącznie do wprowadzenia czytelnika w błąd.

To jak? Sprawdzimy jeszcze co Tłumacz pokaże w najtrudniejszym wyzwaniu? Przed państwem runda numer 3!

Runda 3 – Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie

Pięć ostatnich wyrażeń to już prawdziwa specjalizacja w specjalizacji, do której dociera niewielu śmiertelników. Bądźcie uważni, oto finał naszej batalii:

LpTerminSłownik WNTTłumacz Google
1contact bouncedrganie stykówodbicie kontaktu
2stalling currentprąd zwarcia silnika indukcyjnegoprzeciągnięcie prądu
3skin effectnaskórkowość, zjawisko naskórkowości, zjawisko Kelvinaefekt skóry
4mercury-vapour lamplampa rtęciowalampa rtęciowo-parowa
5shell-form transformertransformator płaszczowytransformator w kształcie powłoki

Wyniki mówią jasno: ostatni test okazał się dla Tłumacza Google murem nie do przejścia. Drganie styków to bardzo istotne zjawisko w elektroenergetyce i automatyce – odbicie kontaktu zdecydowanie nie jest tutaj dobrą odpowiedzią. Odwrócenie sytuacji również nie pomaga. Tłumacząc drganie styków na angielski, w odpowiedzi otrzymamy frazę contact vibrations, która może i by przeszła, ale tylko jeśli bardzo mocno zmrużymy oczy.

Stalling current to ponownie rzecz znana z automatyki, zaś zjawisko naskórkowości to chleb powszedni wszystkich znawców elektroenergetyki. Bez zbędnego rozwodzenia się powiem, że słownik papierowy dał sobie radę, zaś oba tłumaczenia w wydaniu Google są niepoprawne. Jeśli zaś chodzi o lampę rtęciową, to jej działanie rzeczywiście opiera się na traktowaniu oparów rtęci wysokim napęciem. Ale żeby od razu nazywać ją lampą rtęciowo-parową? Transformator w kształcie powłoki również nie ma większego sensu, ale przynajmniej stał się on źródłem kolejnej ciekawostki. Otóż po wpisaniu do Tłumacza frazy shell-form transformer aplikacja zapytała mnie, czy przypadkiem nie chodziło mi o shell-form transformers (Panie, widzi Pan tam „s” na końcu?). No więc ja, niewiele myśląc, przystałem na tę propozycję i nagle oczom mym ukazało się poprawne tłumaczenie:

Kto by pomyślał, że przejście na liczbę mnogą może zrobić taką różnicę?

Reasumując

W teście tym, z powodu niedostatecznej wiedzy, pozwoliłem sobie pominąć słownictwo związane ze spawalnictwem i ciepłownictwem, które, jak wspomniałem na początku, słownik WNT pokrywa. Czy Tłumacz Google również? Mam co do tego mieszane uczucia. Owszem, serwowane przez niego tłumaczenia da się bardzo łatwo „stymulować”, chociażby poprzez użycie formy mnogiej lub otoczenie frazy prostym zdaniem. Ale sami odpowiedzcie sobie na pytanie: ile wart jest słownik, którego tłumaczenie zależy od sposobu podania zwrotu? Jak mamy później ocenić, które z nich jest poprawne? Jest to szczególnie trudne w sytuacji, kiedy to właśnie ta najprostsza forma (rzeczownik, liczba pojedyncza) okazuję się jednocześnie tą niepoprawną.

Jasne, słownik papierowy zawierający 12000 terminów również może (a nawet musi, ze statystycznego punktu widzenia) zawierać jakieś błędy. Mnie w oczy rzuciło się choćby określenie melting effect, przetłumaczone jako efekt mechaniczny. Nawet jeśli nie jest to błąd, to przydałoby się choćby szczątkowe objaśnienie czym ów efekt jest i dla jakiej dziedziny jest to tłumaczenie poprawne. Nie wątpię, że kolejne wydania niniejszej publikacji rzucą światło godne lampy rtęciowo-parowej na to i kilka innych tłumaczeń mogących wzbudzać wątpliwości. Dodam też, a raczej powtórzę i dobitnie zaznaczę, że opisywany przeze mnie egzemplarz jest jedynie słownikiem angielsko-polskim. Brak „lustrzanego odbicia”, czyli tłumaczenia w drugą stronę, ma swoje dobre i złe strony. Dzięki temu książeczka jest mała, lekka i faktycznie mieści się w dużej kieszeni – jej wymiary to 123x195x19 mm. Z drugiej jednak strony do szczęścia cały czas czegoś brakuje. Owszem, drugą połówkę „jabłka” możemy sobie dokupić osobno, (i jest ona nawet lepsza, bo zawiera przypisy objaśniające wymowę każdego słowa), ale ja mimo to wolałbym mieć wszystko w jednej, zwartej formie. Taki już jestem.

Marudzenie odkładam jednak na bok i na sam koniec pragnę podziękować wydawnictwu PWN za podesłanie słownika, który stał się inspiracją tego językowego pojedynku. Mogę teraz spokojnie odhaczyć jedną z moich młodzieńczych fantazji, która zrodziła się, kiedy to koleje losu pchały mnie jeszcze w kierunku kariery profesjonalnego tłumacza. A że skończyło się, jak się skończyło… Cóż… Mam nadzieję, że przynajmniej dzisiejszy artykuł Wam się spodobał.

Do usłyszenia następnym razem!


Dzięki za poświęcony czas!


Jeśli jesteś zainteresowany kupnem prezentowanego słownika, to jego aktualną cenę sprawdzisz klikając poniższy przycisk:

Przechodząc na stronę dowolnego sklepu, wspierasz przy okazji moją działalność kilkoma groszami, za co serdecznie dziękuję!

Ten post ma jeden komentarz

  1. Piotr

    Super porównanie. Jako student energetyki, myślę, że będzie to pozycja książkowa „must-have”.

Dodaj komentarz